Archiwum dla tagu 'wine'

Wine + FlashFXP 3.2.0

Łajn i patrol stumilowego szlaku - ukryj prolog

Przemierzając bezkresną przestrzeń najmroczniejszej z krain, tak mroczną, iż jej nazwa nie jest w stanie oddać całego ogromu oraz potęgi zamieszkujących ją Websajtów, tej samej krainy, w której od lat toczy się wojna między Ortami i Graficzanami a dzieci w wieku 12 lat konstruują własne układy elektroniczne w oparciu o najnowocześniejsze standardy zwane ifrejmami, wielokrotnie narażałem swoje życie.

Niebezpieczna wyprawa po krainie Łebdwa, zakończyła się niepowodzeniem. Nie odnalazłem żadnego godnego zastępcy dla mojego byłego współpracownika FlashFXP, jak się później okazało spiskującej przeciwko mnie i pracującego dla M$. Jedynym rozsądnym, aczkolwiek bardzo niebezpiecznym wyjściem jakie mi pozostało było przeprogramowanie Flash-a w taki sposób aby znów był lojalny wobec mojej nowej organizacji współpracującej ze światem Wolnego Oprogramowania, mowa tutaj o “Dejbian Indastri”. Sprawa była o tyle trudna, że musiałem odnaleźć osobę, która tego dokona…

Nazywał się Łajn, był profesorem zamieszkującym blok HQ bazy Wolnego Oprogramowania i jako jedyny ze znanych mi ożywicieli był niezależny od M$. Wielokrotnie słyszałem opinie potwierdzające jego zdolności w zakresie układów wszczepialnych, był jedynym, któremu udało się uciec z koloni M$. Przeprogramował umieszczony w płacie skroniowym nadajnik w taki sposób aby symulować jego poprawne działanie a nie odczuwać wpływu fali przez niego emitowanych.

Odnalezienie Łajna było wyzwaniem trudnym, jak nie co najmniej graniczącym z cudem, ukrywał się ze względu na swoją przeszłość, która pragnęła jego śmierci. Posłałem po niego swojego najlepszego tropiciela Pinga, misja była prosta. W przypadku odnalezienia profesora, wraca. Gdyby jednak z powodu nieoczekiwanego zwrotu akcji, któremuś z nich cokolwiek się stało wiedziałbym o tym. Ping ma przy sobie nadajnik, który emituje fale o długości 64m w odstępach 0,3ms więc gdy opóźnienie wzrośnie, co w krainie Telepsy jest czymś graniczącym z cudem, bądź nadajnik przestanie odpowiadać na wysyłane sygnały będę wiedział, że misja zakończyła się niepowodzeniem.
Zająłem miejsce przed odbiornikiem, włączyłem. Nasłuchiwałem rytmicznie wybijanego dźwięku z drewnianego pudła przykrytego kratą, imitującego głośnik, przypominało to stukot kropel wody uderzających w blaszany element, dźwięk był pusty. Im dłużej się wsłuchiwałem, tym bardziej moja podświadomość płatała mi figle, nieprzerwany stukot wydobywający się z urządzenia składał się w słowa, Tejli… Łejli… - słyszałem nieustannie w głowie. Byłem rozbity, popadłem w dziwny stan euforii, podśmiewałem się delikatnie, nie byłem w stanie zapanować nad natłokiem myśli wdzierających się do mojej głowy…

- Zaraz… Chwila… Coś tu nie gra…

Odbiornik przestał emitować dźwięk, podziałało to mnie niewiarygodnie, poderwałem się. Podbiegłem do urządzenia, cisza…

- To nie może… to nie może być prawda…

W jednym momencie natłok myśli przygniótł mnie do ziemi, oddech miałem płytki, nieustanne poczucie, że się duszę krążyło nade mną tak posępnie jakby pragnąc mojej śmierci, trwałem w tym stanie do momentu gdy nagle rozległo się pukanie… było to pukanie do drzwi. Tocząc wewnętrzny bój z nieistniejącymi wrogami doczołgałem się do drzwi, opierając ręce na zimnej, metalowej powierzchni powoli podążałem do prostokątnego prześwitu znajdującego się w górnej partii drzwi.

- Kto tam? Czego chcesz?
- To ja, Ping… wpuść mnie.

Serce zaczęło bić szybciej, litry krwi przetaczające się przez moje ciało zwiększyły swoją prędkość, w jednym momencie zrobiło mi się gorąco, tętno wzrosło… Niepewną, drżącą dłoń położyłem na zasuwie drzwi, powoli przesuwając w swoją stronę kawał ciężkiego metalu… im więcej światła przedzierało się do pomieszczenia tym bardziej stawałem się niespokojny. Drzwi uległy… do pomieszczenia wszedł Ping, z wyrazem twarzy nie zapowiadającym dobrych wieści…

- Ni… Nie… udało mi się go uratować, otoczyli nas… nie byłem w stanie… wybacz…
- Nadejdzie czas, czas triumfu Wolnego Oprogramowania, czas w którym M$ zapłaci za swoje wszystkie zbrodnie. Pomścimy śmierć Łajna…

Powaga sytuacji jeszcze do mnie nie dotarła, starałem się zachować spokój, smutek wymalowany na mojej twarzy, zdawał się pogłębiać… Mimo to głos miałem pewny, musiałem ze względu na wcześniej wypowiedzianą obietnicę… chodź tyle mogłem zrobić.
Wskrzeszę FlashFXP, przeprogramuję go sam, nie mam wyjścia… zrobię to.

“Przebudzenie”, czyli treść właściwa publikacji:

Na pierwszy rzut oka wszystko działało, FlashFXP uruchamiał się bezproblemowo, działały zakładki, okna… jednakże po chwili dostrzegłem, że realizacja połączenia z serwerem jest niemożliwa - FlashFXP nadzwyczajnie w świecie zawieszał się. Wina leżała po stronie obsługi kontrolki listy, która była odpowiedzialna za wyświetlanie plików zawartych na serwerze.

Znalazłem informacje na temat tego błędu w bugtrack-u Wine:

http://bugs.winehq.org/show_bug.cgi?id=5131
“The issue is caused by a message loop between the app and the
comctl32 listview code, when the listview is virtual (LVS_OWNERDATA).”

Błąd istnieje w comctl32/listview.c pobrałem patcha i zastosowałem go wedle zaleceń:

http://bugs.winehq.org/attachment.cgi?id=5518

Poprawiłem błędny kod listview.c oraz skompilowałem Wine raz jeszcze:

patch dlls/comctl32/listview.c < patch
./configure
make && make install

Po tych zabiegach wszystko działa bezproblemowo z Wine w wersji: 0.9.49

Korzystanie z komercyjnego oprogramowania trochę się kłóci z ideologią open-source propagowaną wraz z Linuksem, ale co zrobić gdy czasami nie można znaleźć alternatywy a ja osobiście lepszego klienta FTP jak do tej pory nie widziałem. Jeżeli posiadasz alternatywę, która według Ciebie mnie zainteresuje, pozostaw informację w komentarzach.






O mnie

  • Programista PHP
  • Zwolennik Open Source
  • Użytkownik Linuksa (Debian)
  • Capoerista
  • Miłośnik Anime
  • Maniak optymalizacji i wydajności

Kategorie